Zaznacz stronę

– Wszystkie rodziny są sobie równe, bo nie ma podziału na miłość lepszą i gorszą. Jeśli państwo dzieli ludzi na tych, którym wolno zawierać małżeństwa i tych, którym nie wolno, wskazuje, że ci drudzy są gorsi, odbiera im część godności i dumy, a więc najzwyczajniej w świecie ich dyskryminuje – mówi Mariusz, który chciałby móc wreszcie wziąć ślub ze swoim chłopakiem.
Brak równości małżeńskiej to jeden z przykładów homofobii instytucjonalnej, czyli dyskryminacji osób nieheteroseksualnych przez organy państwowe, związki wyznaniowe i media. Ma ona realny, negatywny wpływ na życie ludzi – przejawia się np. w utrudnionym dostępie do opieki medycznej, informacji o stanie zdrowia partnera, niemożliwości zawarcia małżeństwa, związku partnerskiego lub adopcji dzieci. Ponadto, instytucje państwowe, związki wyznaniowe czy media mogą także powielać mity na temat osób LGBT+ lub odczłowieczać je w swoim przekazie – przykładem uparte nazywanie ich „ideologią” czy „ruchem politycznym”. Próby blokowania Marszów Równości przez prezydentów miast lub wojewodów, umarzanie postępowań sądowych przeciw homofobicznym wypowiedziom w sferze publicznej, brak reakcji nauczycieli na homofobię w szkołach, niechlubne „strefy wolne od”… Brzmi znajomo? To tylko niektóre z przejawów homofobii instytucjonalnej.
– Z moją obecną partnerką połączyła nas prawdziwa miłość. Postanowiłyśmy się pobrać w Szkocji, gdzie małżeństwa jednopłciowe są zalegalizowane, a urzędy rozumieją sytuację polskich par LGBT i nie wymagają meldunku na miejscu czy dokumentu z polskiego urzędu, tzw. zaświadczenia o możliwości zawarcia małżeństwa. – opowiada Anna.
Według raportu Kampanii Przeciw Homofobii „Sytuacja społeczna osób LGBTA w Polsce za lata 2015-2016”, aż 87,2% badanych zdecydowałoby się na zawarcie związku partnerskiego, a 61,2% – małżeństwa, gdyby tylko istniała w Polsce taka możliwość. Niestety, potrzeba ta wciąż jest w naszym kraju ignorowana i spychana na dalszy plan, a wielu polityków otwarcie wypowiada się przeciw zarówno formalizacji związków jednopłciowych, jak i przeciw całej społeczności LGBT+. Wyjazd za granicę, nocleg – wszystko to generuje olbrzymie koszty, konieczność wzięcia urlopu w pracy i zorganizowania podróży także dla rodziny i przyjaciół, jeśli chcą być obecni na ślubie. Nie każdy z nas może sobie na to pozwolić – jak pokazuje Eurostat, 34,6% Polaków (powyżej 16 roku życia) nie stać nawet na tygodniowe wakacje raz w roku! Tymczasem dla niektórych par, które chcą się pobrać, zagraniczny wyjazd wciąż nie jest jedną z opcji, a smutną koniecznością.
– Kocham mojego chłopaka, mieszkamy razem, wspieramy się wzajemnie, dbamy o siebie tak jak umiemy, wszystko robimy wspólnie, reasumując: tworzymy rodzinę! Nie chcemy żadnych przywilejów, chcemy jedynie takich samych praw, jakie mają osoby heteroseksualne. Chcemy aby nasza miłość była uznana w świetle prawa. Chcemy być małżeństwem! – dodaje Mariusz.
Polska jest jednym z ostatnich krajów Unii Europejskiej, w którym pary jednopłciowe nie mają żadnej możliwości sformalizowania związku, pomimo dosyć wysokiego poparcia społeczeństwa dla związków partnerskich i umiarkowanego dla równości małżeńskiej. Według sondażu IPSOS dla OKO.Press z 2019 roku, za związkami partnerskimi opowiadało się 56% badanych, a za małżeństwami jednopłciowymi 41%. Dla porównania – w roku 2017 poparcie było nieznacznie niższe, wynosiło odpowiednio 52% i 38%. Dlaczego, pomimo rosnącej świadomości i akceptacji społeczeństwa, wciąż dzieli się nas na lepszych i gorszych?
– Jesteśmy małżeństwem od 1,5 roku, jednak w związku z tym, że w świetle polskiego prawa nadal jesteśmy dla siebie obce i nie widać perspektyw na zmianę tej sytuacji, rozważamy wyjazd na stałe do kraju, w którym będziemy mogły być legalnym małżeństwem. To smutne, że nasz kraj nas nie widzi, marginalizuje potrzeby par jednopłciowych i ciągle zamiata nasze sprawy pod dywan – w tegorocznym rankingu ILGA Europę Polska zajęła niechlubne ostatnie miejsce. Nie spędzimy całego życia na czekaniu, aż ta sytuacja się odmieni, bo my żyjemy tu i teraz. I chcemy żyć jak pełnoprawna rodzina – kończy swoją historię Anna.

Skip to content